Turyści tu nie przyjdą
Baszta w Golczewie, to jedyny ślad po zamku wybudowanym w XIII w. przez dwóch braci Smerlingów i Wedelstedta.
Niegdyś teren wokół baszty wyrównano. I to wszystko. Brak wokół obiektów, które przyciągałyby turystów. Mało tego, władze miejskie zapomniały też o mini parking pod basztą przy fosie, gdzie kiedyś ustawiono informacyjne tablice o zamku. Dziś tablice leżą na ziemi, trawa sięga kolan, a ławki niszczeją.
Z pewnością nie jest to wizytówka tego miejsca. A szkoda, bo jest ciekawe i powinna przyciągać turystów. Zamek miał bardzo ciekawą historię. Od 1436 r. był własnością biskupów kamieńskich, w tym ostatniego z rodu Gryfitów. Przeżył najazd szwedzki. Po roku 1682 przestał był zamieszkiwany i zaczął popadać w ruinę.
Około 1840 r., już jako obiekt prywatny, został rozebrany. Oszczędzono tylko basztę, którą Niemcy wyremontowali w 1895 r. i drugi raz w 1929 r. Nie zachowano jednak autentycznych blank oraz chełmu.
Obecne wejście do baszty tak naprawdę mieściło się na wysokości 6 m. nad dziedzińcem. Przeprowadzone w 1971 r. badania archeologiczne doprowadziły do odkrycia na głębokości 4 m pierwotnej części zamku.
Inne tematycznie powiązane strony:
†
|